poniedziałek, 17 kwietnia 2017

3. Pusty pokój (5)





11-05-2034, wieczór
Plac Savigny zapadł w sen pomiędzy klombami kwiatów, Kurfürstendamm otuliła się ciepłym światłem lamp. Boczna ulica, ogrodzenie, zadrzewiony dziedziniec, kamienica w głębi. Knesebeckstrasse, numer 75. Na podświetlonym przycisku domofonu widniało nazwisko: Hillebrandt. Przeszklony szyb windy, klatka schodowa wyłożona kamieniem prowadziła do ich apartamentu w przybudówce kamienicy. Procesor inteligentnego mieszkania zaprogramował temperaturę i wilgotność, imitując atmosferę letniego wieczora nad jeziorem. Dwoje ludzi w średnim wieku siedziało naprzeciw siebie przy stole z surowego synte-drewna. Jedno nakrycie stało przy pustym krześle. W tym obrazie komfortu i nowoczesności kogoś brakowało.
Taki widok zobaczyła Wiktoria, kiedy dotarła do domu. Jej matka i Uwe siedzieli już przy stole. A więc znowu się spóźniła. Wiktoria zawsze wracała tutaj spóźniona albo zniechęcona. Wolała stare mieszkanie, które zajmowała z matką. Tamto prowizoryczne ubóstwo wspominała jako nieustającą przygodę. Ale cieszyła się, że matka była szczęśliwa. Chciała, żeby wszystko układało się dobrze między nimi.
Greta Hillebrandt była niewysoką kobietą o ostrych rysach twarzy, lekko zapadniętych policzkach i prostym nosie, z wąskimi, ruchliwymi ustami, które często zaciskały się jak spierzchnięta rana. Rudawe włosy podkreślały bladość jej cery. Przestała je już farbować na zdecydowany miedziany odcień. Już w niczym nie była taka bezkompromisowa, jak dawniej.
Jej rytm dnia przypomniał wzorcowe życie bohaterek lajfstajlowych magazynów. Budziła się wcześnie, wypijała świeżo wyciśnięty sok i udawała się na godzinny jogging. Po powrocie brała prysznic i jechała do biura. Popołudnia spędzała na siłowni, w szkole jogi, albo w gabinecie odnowy biologicznej. Margerita pracowała w firmie zajmującej się restrukturyzacją przedsiębiorstw. Mówiąc wprost, doradzali, których pracowników należy się pozbyć. Wykonywała swoje obowiązki z prawdziwym zaangażowaniem. Jedynie wieczorami upijała się winem i oglądała zdjęcia dawnych znajomych na portalach społecznościowych.
Z kolei Uwe był developerem i agentem nieruchomości, choć nikt nie znał szczegółów jego działalności. Wiktoria lubiła wyobrażać sobie, jak poznali się z matką. Dwoje ludzi w średnim wieku, z bagażem przeszłości, spotkali się przypadkiem i ulegli swemu urokowi. Zdobyli się na odwagę, aby porzucić swoje uprzedzenia i z młodzieńczą wiarą na nowo zbudować wspólne życie.
A teraz trafili tutaj. Siedzieli przy stole z surowego synte-drewna, otoczeni kloszem zielonkawego bio-światła. Spożywali danie zaplanowane i zbilansowane przez ich inteligentną kuchnię. Margerita eksperymentowała z dietą, więc wszyscy oprócz niej mieli raczej kwaśne miny.
Wiktoria rozgrzebała widelcem swoją sałatkę, wyjęła ćwiartkę pomidora i przyglądała jej się uważnie.
– Nie wiem, czy wiesz, droga matko, ale odbyłam dziś miłą konwersację ze swoim ojcem.
– Co takiego?
 Mój rodziciel przybył do naszego pięknego miasta. Oddał się w ręce naszych medyków. A ponadto… wszedł w posiadanie nieruchomości.
Wiktoria rzuciła krótkie spojrzenie w stronę Uwego, który przeglądał wiadomości na swoim nanotesie.
– Jesteś pewna? Znowu coś ci się pomyliło – Greta wzruszyła ramionami.
– Jego nowe lokum znajduje się w wiekowej kamienicy na Weisensee.
– On zawsze miał niestworzone pomysły. A ty zawsze mu wierzysz. Lepiej przestałabyś go słuchać.
– Matko najdroższa, bardzo cię proszę!...
– Skoro ten nieudacznik znowu przyjechał do Berlina, to znaczy, że szykują się kłopoty.
– Moja czcigodna matko, ów nieudacznik jest najbardziej wartościowym człowiekiem z twojego otoczenia.
– Co ty wygadujesz?! Niewdzięczna dziewczyna.
– Wybaczcie, ale nie mam apetytu. Czy mogę was opuścić?
Wiktoria zsunęła się z krzesła. Nie oglądając się wyszła z salonu. Z wściekłością zatrzasnęła drzwi do swojego pokoju. Czasem czuła się tutaj zamknięta jak w luksusowym więzieniu. Rozżalona odpaliła swoje wirtualne okulary.
Po drugiej stronie inteligentnej ściany, Greta leżała w pościeli z granatowej satyny. Nie mogła zasnąć. Była sama w sypialni, Uwe został jeszcze swoim gabinecie po drugiej stronie korytarza. Greta musiała stłumić niepokój. Za każdym razem, kiedy karciła córkę, pojawiało się głuche poczucie winy.
Wstała i poszła do gabinetu. Uwe wciąż siedział w skupieniu przy biurku, pochylony nad swoimi dokumentami.
– Twój były partner ma dużo szczęścia.
– Więcej szczęścia, niż rozumu. Przyjdziesz do mnie?
– Jeszcze chwilę.
– Nie siedź zbyt długo.
Wiedziała, jak wiele odwagi wymagała od niego ta sytuacja. Dlatego z czasem pociągał ją coraz bardziej. Okazywała mu czułość i miłość bardziej, niż komukolwiek innemu wcześniej. Wróciła do sypialni. Leżała tak z zamkniętymi oczami, poddając się chaosowi skłębionych myśli. Nie zauważyła momentu, w którym odpłynęła w nieświadomy sen.
Tymczasem Uwe otworzył swój wirtualny profil. Przed nim wyświetliła się trójwymiarowa mapa miasta. Niebieskie pola prywatnych własności połączone białymi strunami ulic, a do tego pomarańczowe i czerwone punkty, określające szczególne ważne lokalizacje, których status wciąż był niejasny. Przybliżył jeden z fragmentów planu i wywołał długą listę kodowanych informacji. Kilka razy sprawdzał te same dane. Dzielnica Weisensee, Max Steinke Strasse, kamienica pod numerem 26. Na wizualizacji budynku wyświetliło się kilka niebieskich prostokątów, dwa pomarańczowe, a jeden całkowicie czerwony. Uwe przybliżył go, obrócił, otworzył obok niego jakieś dokumenty, zmarszczył czoło czytając. Przez chwilę zamyślony przeglądał swoje foldery, potem pozamykał wszystkie okna. Zapatrzył się w pulpit.
Wzdłuż dolnej krawędzi ekranu przesuwał się błękitny pasek z szeregiem białych liczb, które oznaczały wysokość cen akcji, kursy walut, stopy procentowe. Nad nim wznosiły się i opadały łamane linie wykresów statystycznych. Jeden z nich przedstawiał dochód przedsiębiorstwa wydobywczego. Czerwona linia płynęła zgodnie ze zmiennymi wartościami danych. Wiele procentów, litrów i kilogramów składało się na ten diagram. W tym wszystkim jedna drobna wartość, zajmująca odległe miejsce po przecinku, opisywała dzienne wydobycie ropy naftowej na wysłużonej platformie wiertniczej zakotwiczonej na Morzu Północnym.
Nikt w tym domu nie będzie dzisiaj spał spokojnie.

            * * *

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz